Judas Priest - Defenders Of The Faith

Polskie Forum Dyskusyjne
Teraz jest 25 cze 2017, o 19:34

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 424 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następna strona

KTO??
Bruce Dickinson 19%  19%  [ 15 ]
Rob Halford 81%  81%  [ 66 ]
Liczba głosów : 81
Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 21:41 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
MyersEvil napisał(a):
W takim układzie najlepsi są:Adam Lopez (8 oktaw,rekod Guinessa) , Brett Manning (6 oktaw) czy Vitas (kontratenor)

Co z tego,że Vitas czy Lopez mają niesamowite skale,skoro brzmią jak pedały.Obaj mi się zawsze z disco polo kojarzyli,zrobiliby w tym gatunku furorę.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 21:42 
Offline
Abductor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 wrz 2004, o 16:57
Posty: 4824
Lokalizacja: home
chyba dobrze brzmiec jak halford czy mercury

_________________
an!mati0ns


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 21:44 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Zapomniałem o tym :D W każdym razie chujowo brzmią i tyle.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 21:45 
Offline
Abductor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 wrz 2004, o 16:57
Posty: 4824
Lokalizacja: home
ja tam b lubie. szczegolnie p. Vitasa

_________________
an!mati0ns


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 22:18 
Offline
Machine Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2008, o 01:32
Posty: 2439
Najlepiej brzmi Villas!

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 22:19 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Mi się podoba jeden utwór,Ulybnis.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 22:50 
Offline
Defender Of The Faith
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2005, o 19:03
Posty: 8720
Lokalizacja: Ripper from Hell
magister napisał(a):
Zapomniałem o tym :D W każdym razie chujowo brzmią i tyle.



Co kto lubi :wink: Dla przeciwników rocka czy metalu Halford jest asłuchalny i brzmi do dupy.A tych panów wymieniłem z tego powodu,bo denerwuje mnie,że za jedyny wyznacznik wielkości wokalisty (szczególnie w metalu) podaje się rozwiniętą skalę w górę.

_________________
Why so Serious?

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 wrz 2008, o 23:00 
Offline
Machine Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2008, o 01:32
Posty: 2439
Hmm...a moj dziadek (jak zyl) lubil Halforda a nie trawil dickinsona/acdc :P

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 16:45 
Offline
Heart Of A Lion

Dołączył(a): 3 gru 2010, o 11:51
Posty: 1127
Ciekawa prawidłowość

ok.25 roku życia Rob-Sad Wings of Destiny, Bruce-The Number of the Beast-najlepsze,najciekawsze wokale dla tych wokalistów,jeszcze nie do końca dojrzałe,ale pełne pasji i siły
ok.26/27 roku życia-Rob-Stained Class/Killing Machine,Bruce-Piece of Mind/Powerslave-w pełni dojrzali heavy-metalowi wokaliści,umiejętność panowania nad głosem,pewność siebie,powodowana też coraz większym doświadczeniem(także koncertowym)
ok. 30 roku życia-Rob-Screaming for Vengeance/Defenders of the Faith,Bruce-Seventh Son of Seventh Son-najbardziej dopracowane wokale w karierach tych muzyków,wysoki poziom techniczny,dużo smaczków wokalnych,w pełni dojrzali i ukształtowani wokaliści
ok.40 roku życia-Rob-Painkiller,Bruce-Brave New World-ostatnie naprawdę wielkie płyty w karierze tych muzyków,jeśli chodzi o wokale
ok.55 roku życia-Rob -Angel of Retribution,Bruce-The Final Frontier -coraz słabiej,coraz bardziej oszczędne,coraz mniej zaangażowania(porównując niedawno wydawane płyty solowe)

Także w podobnym wieku wokaliści mieli przygodę z bardziej surowym ,rockerskim wokalem, Bruce (No Prayer for Dying,Fear of the Dark) ,Rob (Killing Machine,British Steel,Point of Entry)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 16:53 
Offline
Devil Digger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 sty 2011, o 16:11
Posty: 827
Zdecydowanie Rob.

To jest głos heavy metalu!
Dysponował w najlepszych okresach 10 a może nawet więcej, barwami głosów.
W sile wieku miał 4 oktawy w głosie, a Bruce "tylko" 3.

Rob był najlepszy i raczej nic lepszego się w hm nie trafi.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 17:00 
Offline
Heart Of A Lion

Dołączył(a): 3 gru 2010, o 11:51
Posty: 1127
a jaki wpływ mają oktawy na przyjemność słuchania?

dlaczego fani Priest i Roba mają tę manierę,że zawsze przytaczają argument techniki,tu chyba chodzi o to kto więcej radości daję swoimi wokalami,przynajmiej tak mi się wydaję


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 17:05 
Offline
Johnny B.Goode
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2007, o 18:30
Posty: 2889
Lokalizacja: Łódź
a mnie przychodzi na myśl po cholerę wyciągaleś ten temat. Na Nostradamusie Roba się o piekło lepiej słucha niż na SC

_________________
mroczne dźwięki słyszę
mroczne dźwięki rżną mą ciszę


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 17:07 
Offline
Metal God
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 gru 2005, o 23:36
Posty: 13293
Lokalizacja: (prawie) W-Wa
no nie ma nic bardziej śmiesznego niż wykłócanie się kto jest lepszym wokalistą :lol: chyba nie ma nic bardziej subiektywnego niż wokaliści i ich śpiewanie

_________________
Groovy, baby !!!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 17:11 
Offline
Heart Of A Lion

Dołączył(a): 3 gru 2010, o 11:51
Posty: 1127
Taffer,dlatego mógłbyś docenić :wink: ,że chciałem tak zmodyfikować dyskusje byśmy się przestali wykłócać kto jest lepszy(bo to bez sensu,inne zespoły,inne aranżacje,inna muzyka,inne wokale) ale w których okresach wokalista heavy-metalowy ma najlepsze czasy i jak kształtuję się jego głos z wiekiem.Ja doszedłem do myślę,ciekawych wniosków.

Tymbardziej,że to co napisałem pasuje też do Iana Gillan

25 lat-In Rock
26/27 l.-Fireball/Machine Head
ok.30 l.-Made in Japan
ok.40 lat Perfect Strangers
ok.55 lat-Abaddon

i opis w zasadzie ten sam co u Roba i Bruce'a


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 18:14 
Offline
Dissident Aggressor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 mar 2005, o 17:30
Posty: 3068
Lokalizacja: Poznań
Nie wiem jak inaczej oceniać wokalistów "obiektywnie" niż według ich skali głosu. Z tym że to kryterium tak głupie, że nie wiem sam po co to robić. Jak tak samo bardzo lubię Halforda jak np Coopera, a jeden ma 4, a drugi maks pewnie 2 oktawy. Nie jaram się piejcami (Bruce czy Gillan na mnie wrażenia większego nie robią), lubię po prostu kiedy wokalista wymyśla fajne linie melodyczne, jeśli jeszcze do tego ma dobre teksty to ma dodatkowego +


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 20:36 
Offline
Devil Digger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 sty 2011, o 16:11
Posty: 827
Jaką przyjemność mają oktawy?
To, że jest różnorodnie.

Rob Halford to wokalista, który bez problemu potrafił śpiewać w średnich rejestrach, krzyczeć, falsetować, śpiewać bardzo wysoko, bardzo nisko. Dlatego każda płyta Priest i jego vocal są mieszanką kilkudziesięciu stylów.

Bruce potrafił podciągać w górę, śpiewać w średnich rejestrach, nisko i krzyczeć. Miał mniej atutów i dlatego, jego głos był zwyczajnie "tylko" bardzo dobrym głosem metalowym.

Rob miał o ten plus, że się wyróżniał, będąc innowatorem w śpiewaniu.

Zauważ Marka Knopflera - śpiewa cały czas tak samo, beznamiętnie, nisko.
W Dire Straits się to sprawdza, niemniej, czy gdyby nie dysponował lepszą skalą, twórczosć DS nie byłaby bardziej różnorodna? Byłaby.

To wszystko się zazębia.
Rob miał feeling, technikę, najlepszy metalowy głos - dawał i nadal daje radość fanom :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 20:48 
Offline
Metal God
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lip 2004, o 16:25
Posty: 19459
Lokalizacja: Neverland
takie wszechstronne wokale mają swoje plusy i minusy. Nie każdemu odpowiada gdy wokalista nachalnie cały czas wysuwa się na pierwszy plan i przykuwa całą uwagę, po pewnym czasie jest to męczące. Zresztą paradoksalnie tacy wokaliści nie odnajdą się w wielu stylistykach, które wymagają bardziej stonowanego śpiewania, bo cały czas "nosi" ich żeby jak najbardziej ekspanować swój głos.
W muzyce okołometalowej jest raptem dwóch wokalistów, którzy potafią to pogodzić: Daniel Gildenlow i Mike Patton.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 20:50 
Offline
Dissident Aggressor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 mar 2005, o 17:30
Posty: 3068
Lokalizacja: Poznań
Tyrant napisał(a):
takie wszechstronne wokale mają swoje plusy i minusy. Nie każdemu odpowiada gdy wokalista nachalnie cały czas wysuwa się na pierwszy plan i przykuwa całą uwagę, po pewnym czasie jest to męczące. Zresztą paradoksalnie tacy wokaliści nie odnajdą się w wielu stylistykach, które wymagają bardziej stonowanego śpiewania, bo cały czas "nosi" ich żeby jak najbardziej ekspanować swój głos.
W muzyce okołometalowej jest raptem dwóch wokalistów, którzy potafią to pogodzić: Daniel Gildenlow i Mike Patton.


A w metalowej Halford i..?

Co do tych oktaw to miałem okres, że się tym jarałem, zresztą nadal mi się to podoba u Halforda, ale dochodzę do wniosku, że gdyby nie fakt, że on po prostu wymyśla fajne, nośne melodie, te wszystkie pozostałe triki w ogóle by mnie nie ekscytowały. Każdy baran może się urodzić z kilkoma oktawami, ale żeby śpiewać ciekawie trzeba mieć talent i wyczucie. Ktoś kiedyś polecił mi Jima Gilette jako osobę, która "potrafi wszystko to, co Halford". Gówno prawda - dlatego też nie jest tak znanym i poważanym wokalistą, a jedynie kolesiem, który potrafi wysoko zapiszczeć :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 kwi 2011, o 20:54 
Offline
Metal God
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lip 2004, o 16:25
Posty: 19459
Lokalizacja: Neverland
Mikael Akerfeldt.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 kwi 2011, o 08:13 
Offline
Heart Of A Lion

Dołączył(a): 3 gru 2010, o 11:51
Posty: 1127
Mi chodzi tylko o to,by kierować się osobistymi uczuciami,sentymentami a nie techniką. Tzn ja się tym kieruję,uważam,że o wyborze ulubionego wokalisty,czy tego którego bardziej lubię(jak w tej ankiecie) powinny decydować osobiste odczucia,własne przemyślenia. Po prostu,to co sprawia więcej radości,daje siłę do życia ,poprostu radość słuchania muzyki.
Oktawy,technika,skale...to mnie nie interesuje nawet w 1%,oczywiście ma to wpływ na muzyke,jako środek do celu jest ważne,ale przecież nie cel sam w sobie.

Do Dire Straits nie pasował by inny głos niż Marka Knopflera,jest on charakterystyczny i to jest największa wartość. I tacy zostają zapamiętani a nie roboty,po szkołach muzycznych,których jest teraz pełno.

Wolę Angusa Younga niż Johna Petrucciego.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 424 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL