Judas Priest - Defenders Of The Faith

Polskie Forum Dyskusyjne
Teraz jest 16 gru 2017, o 18:34

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
PostNapisane: 4 sie 2009, o 19:38 
Offline
Green Manalishi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2009, o 01:22
Posty: 400
Lokalizacja: Bydgoszcz
Złe miejsce. Idę się ukryć i zapłakać nad moim niedbalstwem

_________________
Strach przed obłędem nie zmusi nas do zatrzymania sztandaru wyobraźni!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 sie 2009, o 23:15 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2673
leather_rebel napisał(a):
Zawsze myślisz tak przy każdym albumie – mówi Ian zapytany, czy miał jakieś przypuszczenia, że album (SFV) zdobędzie platynę – mieliśmy szczęście z tym, że znalazł się na nim kawałek „You’ve Got Another Thing Comin”. Ten utwór to właściwie przypadek. Nagraliśmy masę materiału nad Morzem Śródziemnym. Potem polecieliśmy do Orlando na Florydzie i zmiksowaliśmy album. Okazało się, że jest nieco krótki i mamy jeszcze trzy, cztery minuty luzu, więc wysililiśmy się, żeby coś sklecić – pewnego rodzaju wypełniacz. To niezwykłe dla nas, ponieważ nigdy nie mieliśmy takiego nastawienia. Utwór został napisany i nagrany w kilka godzin. To był taki utwór – refleksja. Mógł nim być ponieważ było to tak spontaniczne i świeże, że amerykańskie radio to kupiło, i grano go potem wszędzie. (trochę niespójne to zdanie, ale nie mam pomysłu jak go inaczej tłumaczyć). To był kawałek, który nas ustawił w Stanach. Wszystko co zdarzyło się w późniejszych latach tak naprawdę zawdzięcza to temu utworowi. Czasem takie spontaniczne rzeczy są najlepsze. Jak nas zmienił sukces? Nie wiem. Nie mam bazy do porównania. Nigdy nie wiesz, jak rzeczy potoczyłyby się, gdyby tak się nie stało. Super było robić rzeczy, które kochasz, ale było ciężko. Nie zarobiliśmy żadnych pieniędzy przez 10 lat. Żyliśmy z dnia na dzień przez długi czas. Do momentu jak wyszedł SFV kiedy wreszcie mogliśmy kupić sobie przyzwoity samochód. To była długa ciężka praca. Wszystko co zarobiliśmy ładowaliśmy w zespół. To były dni zanim wynajmowało się PAS (nie wiem co to oznacza) i ciężarówki. Mieliśmy roadies, którym płaciliśmy. Jak mówiłem wszystkie przychody ładowaliśmy w grupę.
Ale tak, YGATC był całkowicie sklecony w studio. Również wytwórnia namawiała nas na taki komercyjny kawałek, żeby mogli puścić to w radio. I praktycznie wszystko stało się jednego popołudnia (śmiech). Jasne, że potem zajęła nam kilka dni obróbka, ale komponowaliśmy dosłownie na biegu, rzucaliśmy pomysłami i oto co wyszło. To był taki last minute song.
Podkreślając szybkie narodziny utworu próbna ścieżka bębnów Dave’a stała się w końcu właściwą na płycie.


chlopaki staneli na nogi po podpisaniu kontraktu z CBS, po wydaniu BS byli juz bardzo bogaci...

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 4 sie 2009, o 23:44 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
autor kłamie?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 sie 2009, o 02:41 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
chlopaki staneli na nogi po podpisaniu kontraktu z CBS, po wydaniu BS byli juz bardzo bogaci...[/quote]

Faktem jest, że dostali zaliczkę przed Sin After Sin 60 000 funtów, w porównaniu do 2 000 funtów na Sad Wings, a w 77 roku to była duża kasa. Trudno powiedzieć, co miał Hill na myśli i co dla niego oznaczało, że "żyli z dnia na dzień". Może, że po SVF stali się milionerami.

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 sie 2009, o 13:56 
Offline
Machine Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2008, o 01:32
Posty: 2439
Ian jest szczery, fajny facet :)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 5 sie 2009, o 23:22 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2673
leather_rebel napisał(a):
chlopaki staneli na nogi po podpisaniu kontraktu z CBS, po wydaniu BS byli juz bardzo bogaci...


Faktem jest, że dostali zaliczkę przed Sin After Sin 60 000 funtów, w porównaniu do 2 000 funtów na Sad Wings, a w 77 roku to była duża kasa. Trudno powiedzieć, co miał Hill na myśli i co dla niego oznaczało, że "żyli z dnia na dzień". Może, że po SVF stali się milionerami.[/quote]

60.000 tys funtow wtedy to tak jak dzisiaj milion, wiec sporo kasy...milionerami byli juz po BS...

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sie 2009, o 11:24 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
A propos British Steel K.K. opowiada o metodach nagrywania Toma Alloma:
„Tom był typem producenta, który jeśli tylko mógł upraszczał i wzmacniał brzmienie, takie miał skłonności. Mieliśmy tylko sześć tygodni na nagranie albumu wobec tego tendencje Toma sprzyjały wykonaniu pracy na czas. Co do procesu – nagrywaliśmy gary na klatce schodowej, żeby uzyskać najlepszy ich charakter. To był niezły odjazd ponieważ ja byłem w bibliotece, Glenn w jadalni a Dave na klatce schodowej. Wszyscy byliśmy porozrzucani. W bibliotece było super, miałem drewnianą podłogę, co jest fantastyczne dla brzmienia gitary, im więcej drewna tym lepiej. Uzyskuje się wtedy ten ciepły prawdziwy dźwięk. Niezły czad, miałem słuchawki na uszach słyszałem rozmowy wszystkich a siedziałem sam w pokoju. „
Nie jest zaskoczeniem więc, że gitary brzmią dobrze, a nawet świetnie. Nawet, jeżeli są pewne braki średnicy w brzmieniu perkusji i nieco mniejszy bas to ideą Toma było uwypuklenie gitar na pierwszy plan. Inny kultowy rockowy producent tamtych czasów Tom Werman pracował w podobny sposób, minimalistycznie z naciskiem na moc i pierdolnięcie mocno przesterowanych gitar (dwóch, trzech lub pięciu). Zatem Glenn i K.K. obydwoje nagrywali w dużych pokojach, żeby uzyskać maksymalne wrażenie live z mikrofonami ustawionymi zarówno blisko jaki i 10 metrów od głośnika. K.K. żartował, że spędził cały miesiąc w bibliotece i nie przeczytał ani jednej książki. Jedynie biedny Ian był we właściwym studio. Mówi Ian – „Tom to chodząca rozrywka i oczywiście świetny producent. Spędziliśmy z nim świetnie czas, głównie w barach (śmiech). Oczywiście żartuję. Nie przypominam sobie, żeby ktoś się zalał w trupa. Abstrahując od tego nie przyprawiał Krwawej Mary, tylko wlewał ketchup albo coś innego. Kończyło się na pływaniu w basenie Ringo (Stara – w jego domu nagrywali) i jeżdżeniu motorem po ogrodzie.

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 sie 2009, o 13:02 
Offline
Heart Of A Lion
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2008, o 21:29
Posty: 1141
Lokalizacja: Szklana butla
Yeah :D Zajebiste historie :d
Cytuj:
Mówi Ian – „Tom to chodząca rozrywka i oczywiście świetny producent. Spędziliśmy z nim świetnie czas, głównie w barach (śmiech)

:lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 16:01 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
Oto jak nagrywano Point Of Entry.
Sesje, które odbywały się na egzotycznej Ibizie były w zasadzie pełne trudności. Studio było usytuowane na samym końcu zdradliwej drogi, którą mogły pokonać tylko wynajęte terenowe Renault. Studio było na starej farmie, właściciel miał problemy finansowe więc ciągle brakowało paliwa na zasilenie generatorów napięcia. Dodatkowo wodę trzeba było nabierać w studni więc można sobie wyobrazić tę uroczą scenerię 
W mieście grupa wszczęła burdę w klubie z jakimiś Niemcami w odpowiedzi na incydent z plastikową trąbką. Glenn podniósł tą trąbkę, która była w klubie i zaczął grać na niej ku zmartwieniu dystyngowanych stałych klientów. Później już na farmie Tom Allom popijał przez tą trąbę miksturę z piwa i petów po czym śpiewał refren „When The Saint Go Marching In”

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 16:37 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
Kolejna historia ze studio za czasów realizacji Defenders… również na Ibizie.
Studio, w którym grupa nagrywała POE i SFV przestało istnieć po kradzieży, której tam dokonano. Ale grupa odbudowała studio od zera.
Kiedy pomyśle o tym – wyjaśnia Rob – oto jesteśmy, mamy niesamowity sukces w Stanach (po SFV), platynową płytę i wielkie koncerty na amerykańskich festiwalach – no i jedziemy na wyspę gdzie jest to studio z kompletnym brakiem czegokolwiek w środku. Czy możecie sobie wyobrazić? Każda inna grupa, inny manager… Bill Curbishley musiał naprawdę wierzyć w to, że wiemy co robimy i damy sobię radę. Tam nawet nie było taśmy do nagrywania. Chociaż nikt z nas nie był przesądny to chyba zobaczyliśmy jakąś magiczną stronę tego miejsca. Dzięki zaangażowaniu Dave’a - myślę, że to był główny czynnik - zdecydowaliśmy się na to miejsce. W ciągu dnia jeździłem tam z Dave’em, malowaliśmy ściany i przywieźliśmy meble do sypialni. To było naprawdę pojechane. Kiedy pierwszy raz tam pojechałem Dave ostrzegł mnie: „Będziesz naprawdę zaskoczony” A ja odpowiedziałem: „Niee, zniosę wszystko, jestem odporny na szok”. Więc wszedłem tam i prawie padłem na twarz. Był już zmierzch, a tam nie było nawet elektryczności. Więc przez następne kilka tygodni, przywracaliśmy to miejsce do życia. Stół mikserski przyjechał z Barcelony, i było nas chyba ze dwudziestu męczących się żeby wtoczyć to gigantyczne ustrojstwo podkładając okrągłe drewniane kloce… nie uwierzyłbym, gdybym tego nie widział. I oto byliśmy - metalowi bogowie zlani potem, próbujący przywrócić studio do stanu używalności. No i dopiero wtedy zaczęliśmy pisać.

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 18:09 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2009, o 16:57
Posty: 504
Lokalizacja: Garwolin
Dzięki kolego za przytaczanie tych fragmentów! Dużą frajdę sprawia mi (i pewnie nie tylko mi) czytanie tego. THX!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 18:14 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Podpisuję się pod Ivanem :)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 18:37 
Offline
Rocka Rolla
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2009, o 22:59
Posty: 165
Lokalizacja: Łódź
Noo. Historie bardzo ciekawe i wciągające. :wink:

_________________
27.06.2015 - Judas Priest (Arena, Łódź);
16.05.2015 - Ray Wilson (Manufaktura, Łódź);
23.10.2014 - Night Mistress (Klub Luka, Łódź);
03.07.2013 - Iron Maiden (Arena, Łódź);
19.06.2013 - Judas Priest, Epitaph (Multikino, Łódź);
14.04.2012 - Judas Priest (Spodek, Katowice);
10.06.2011 - Iron Maiden (Lotnisko Bemowo, Warszawa);
07.08.2008 - Iron Maiden (Stadion Gwardii, Warszawa)

Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 19:00 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
W lipcu 1984 koncert w Madison Squere Garden wymknął się spod kontroli. Fani zaczeli rozpruwać piankowe siedzenia i rzucać pianką w stronę sceny. Jeden z raportów mówi o Robie siedzącym na motorze i prześmiewczo wołającym w stronę publiki "New York, you sick motherfuckers" podczas gdy śniegowa zamieć z pianki pokrywała scenę. K.K. później mówił, że polisa ubezpieczeniowa wisiała na włosku z powodu kosztów naprawy, które wyniosły ponad pół miliona dolarów. Tygodnie po tym zdarzeniu K.K. i Glenn byli znów w Madison oglądając mecz tenisowy, po którym podszedł do nich pracownik hali i powiedział: Chciałem Wam podziękować chłopaki, Naprawdę potrzebowaliśmy nowych krzesełek"...

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 19:15 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2009, o 16:57
Posty: 504
Lokalizacja: Garwolin
Znany motyw;) Judasi mają zresztą dożywotni zakaz grania w Madison;) Jedynie Rob, pod tajnym kryptonimem "Halford" grał tam w 2000. Pokombinował facet;p


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 19:17 
Offline
Machine Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 cze 2008, o 01:32
Posty: 2439
Chyba mam to na bootlegu :)

Byl tez jeden bootleg chyba z 79 gdy priest juz skonczyl ludzie zaczeli krzyczec " JU DAS PRiest JU Das PRIEST, U FO SUCKS U FO SUCKS" Ktos ze sceny (brzmi jak kk ale nie dam glowy) zaczal potem skandowac na "ju das priest" tylko i priest musial zagrac dwa dodatkowe utwory :lol:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 19:18 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
Okres Turbo.
…Nie wszystko było takie różowe dla człowieka przy mikrofonie Roba Halforda. W tamtym momencie Rob był jak sam przyznał uzależniony od alkoholu i kokainy, po części jako efekt ukrywania swoich preferencji. Wtedy jego prywatne życie zmieniło się jeszcze na gorsze. Mówił Rob dla The Advocate: Większość facetów, którzy mi się podobają to hetero. Chłopak, z którym się wtedy spotykałem miał duży problem z kokainą. Popadliśmy w to bombowe fizyczne zauroczenie, ale była w tym również masa przemocy. Zdarzało się, że dochodziło do ostrych kłótni i starć w ferworze alkoholowego i kokainowego ataku furii. Pewnego dnia kłóciliśmy się i dla własnego bezpieczeństwa wyszedłem i wezwałem taksówkę. I kiedy wsiadałem do taksówki on podszedł do mnie i powiedział: „Słuchaj, chciałbym Ci powiedzieć, że Cię bardzo kocham” I kiedy się odwrócił zauważyłem, że ma broń. Chwilę później przyłożył lufę do skroni i się zastrzelił.

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2009, o 20:51 
Offline
Heart Of A Lion
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2008, o 21:29
Posty: 1141
Lokalizacja: Szklana butla
Nie jest to chyba codziennością aby wokalista albo fani krzyczeli jakieś obraźliwe teksty do siebie, ciekawe co było tego powodem.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2009, o 17:26 
Offline
Heart Of A Lion
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sty 2008, o 21:29
Posty: 1141
Lokalizacja: Szklana butla
Ale czadzik :D na wikipedii ktos przetłumaczył tą książkę której fragmentami raczył nas leather_rebel
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sad_Wings_of_Destiny
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sin_After_Sin
i tak dalej

Tylko siadać i czytać !!! :shock:


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL