Judas Priest - Defenders Of The Faith

Polskie Forum Dyskusyjne
Teraz jest 25 wrz 2017, o 18:52

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 18 cze 2011, o 22:21 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
wiesz, w metalu to raczej nikt satrianiego nie kopiuje....poza tym nie spinam się, tylko padam ze smiechu jak ktos podaje za przyklad
"wirtuoza" gitary satrianiego...kilka lat temu byl u nas syndrom skawinskiego jako boga gitary :lol:

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 cze 2011, o 22:23 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Nie podaję go za przykład wirtuoza (LITOŚCI :!: ), to po prostu jeden z najbardziej znanych gitarzystów solowych na świecie, więc schowaj sobie takie gadki, bo akurat przy nich to ja padam ze śmiechu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 cze 2011, o 22:40 
Offline
Metal God
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 gru 2005, o 23:36
Posty: 13294
Lokalizacja: (prawie) W-Wa
Mikxer DAWAJ TU !!!!!!!!!
:lol:

_________________
Groovy, baby !!!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 cze 2011, o 22:41 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
:lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 cze 2011, o 23:23 
Offline
Dissident Aggressor
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 mar 2005, o 17:30
Posty: 3068
Lokalizacja: Poznań
Petrućci?


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 cze 2011, o 23:40 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Tosin Abasi!!!!!11111oneoneonejedenjedn


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 00:13 
Offline
Green Manalishi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 cze 2011, o 19:31
Posty: 273
Cytuj:
btw akurat Satriani razem z Vaiem to chyba moi najbardziej znielubieni gitarzyści, nie znoszę facetów, taki w sumie synonim bezguścia

Tak, teraz każdy będzie swoje mądrości przeplatał. The Extermist to genialna płyta, nie wiem jak gitarowo bo nie interesuje mnie to szczególnie, ale melodie są przepiękne, czasem zmiany tempa, każdy kawałek to inna historia. Surfing With the Alien też daje radę. Chropowate, surowe brzmienie w połączeniu z takimi kompozycjami, które jak na ten czas nie były jakimiś perłami w dyskografii Satrianiego ale można słuchać je z przyjemnością.

http://www.youtube.com/watch?v=SxTyK2sl5Oc Summer Song

Fajnie jęczeć na tych niby speców od gitarowego onanizmu, że ich numery nie mają duszy, że nie czują czaczy w robieniu riffów...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 00:21 
Offline
Evening Star
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lut 2011, o 00:43
Posty: 52
Vai jest spoko bo grał na płytach Dajmond Dejwa i nawet robił solówki dla Motórhead 8) A weźmy na przykład takiego Iommiego, toż to kaleka bez palców :lol: zesrałby się a nie zagrał takich solówek jak Satriani toteż z pewnością każdy gitarzysta który ma trochę rozumu w głowie olewa go równo na korzyść tego drugiego... :shock:

_________________
Pounding the world like a battering ram!


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 00:59 
Offline
Green Manalishi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 cze 2011, o 00:55
Posty: 356
Moim zdaniem Satriani to świetny gitarzysta i kompozytor a sporo jego kawałków ma jednak "duszę" (w przeciwieństwie do utworów Vaia, widocznie Vai niezbyt uważał na lekcjach, których udzielał mu właśnie Satriani). Zresztą od niego zaczęła się moja przygoda z rockowym graniem, a takie "The Forgotten" mogę słuchać w nieskończoność:

http://www.youtube.com/watch?v=i-WD0QFnZM4

Szczerze mówiąc wolę kiedy nie śpiewa:)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 01:15 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2009, o 16:57
Posty: 504
Lokalizacja: Garwolin
Dallas napisał(a):
Twierdzisz, że gość który przygrywa Kingowi Diamondowi i zagrał na jednej płycie Death to ta sama liga co KK/Tipton którzy praktycznie stworzyli definicję heavymetalowego duetu gitarowego? chyba się trochę zagalopowałeś... :lol:
Mnie tam Richie odpowiada, technikę ma a poza tym widać, że nie jest zblazowany - zależy mu na tej trasie co chyba udzieliło sie tez reszcie zespołu


Owszem,tak twierdzę. I nie widzę powodu by wyciągać jakieś argumenty typu 'ile to Glenn i K.K. zrobili dla muzyki',bo mają się nijak do sensu mojej wypowiedzi. Zresztą wszyscy tu dobrze się orientują kto ma jakie miejsce w szeregu w muzyce i niektórych rzeczy nie trzeba powtarzać,zwłaszcza tak oczywistych.
Andy LaRocque jest fantastycznym gitarzystą,łączącym to co np.prezentuje Glenn i K.K.-wspaniałą technikę i feeling,ponadto tak jak oni jest wszechstronny i ma swój styl. Subiektywnie bardzo go cenię i Priest z nim w składzie uważałbym za ciekawą konfigurację. Btw. do Richiego nic nie mam.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 12:15 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
Gitara elektryczna jest o tyle ciekawym instrumentem, że nawet gra powoli może stwarzać problemy. A to dlatego, że nie wystarczy zagrac czysto. Dochodzą akcenty wibrata, mniejsze większe, itp. itd. Żeby zagrac dobrą solówke trzeba zestawić wszystko we właściwych proporcjach. Do tego dochodzi równiez brzmienie. Jest cały tabun wymiataczy, którzy przyprawiają o ból głowy. Kolejna grupa to Ci którzy niespecjalnie brylują techniką, ale grają fajne melodie. Są też tacy, którzy potrafią to połączyć. Ale żaden z tych gitarzystów nie ma 100% nagranych rewelacyjnych solówek. Każdy z tych liczących się ma ich kilka, kilkanaście. Nie skreślam Satrianiego. Fakt, że jakoś tak się złożyło, że Satriani w latach 90tych przebił sie do świadomości młodych gitarzystów amatorów i nie tylko, jako pierwszy z tych co grają instrumentalnie. Pamietam, że każdy, kto szarpał jakies druty jego nazwisko znał. Potem był Vai. Obydwoje budzą skrajne emocje. Widziałem obu na żywo. To są zajebiści profesjonaliści. I maja całą masę zajebistych zagrywek, riffów i solówek, jak równiez takich, które mi sie nie podobają. Obydwoje potrafią z zespołami stworzyc fantastyczny klimat na koncercie i zabrzmieć tak, że krew mocniej uderza. Na koncercie Vaia wiele lat temu w Warszawie był Borysewicz i kilku innych polskich gitarzystów. Wszyscy mowili, ze wpadli na chwilę i tego typu debilne teksty dumnych gwiazdorów. Tyle, ze kopara opadła i zostali do końca. Z drugiej strony KK, czy Glenn zawsze walili byki na koncertach, upraszczali sobie solówki w delikatny sposób, po prostu są to muzycy, których wyobraznia muzyczna i kompozytorska sięga o wiele dalej (szczególnie Glenn) niż ich techniczne mozliwości. Ale nie przeszkadza mi to, bo melodie, riffy, które stworzyli są absolutnie klasyczne. Dlatego nawiasem mówiąc cieszę się, że jest Ritchie, bo gość gra technicznie bezbłednie i przede wszystkim równo. Mając za plecami Scotta, który wiadomo, że mógłby grac klasyki Priest jedną reką i samą piętą oraz nadal niezawodnego rytmicznie Iana mamy okazje jeszcze raz zobaczyc w pełni naoliwioną heavy Priest maszynę. Wracając do gitarzystów wyobrazcie sobie taką sytuację: siada na waszej ulubionej kanapie w domu jeden z tych, których część z Was tak krytykuje za to i za tamto. Niech będzie to ten Vai czy Satriani. No i gra dla Was różne zagrywki. Swoje, innych gitarzystów. Założę się, że kupa w gaciach gwarantowana. A potem spojrzenie na ich twórczość pod innym kątem itd. Reasumując - bo temat dotyczy Ritchiego. Wiele krytycznych uwag padło pod kątem jego możliwości wpasowania się w zespół. Jednak nikt jeszcze z Was nie widział go na żywo. Proponuje nieco ochłonąć, przestac się tak emocjonować składem zespołu bo Priest z KK czy bez niego to nadal Priest. A w mojej prywatnej ocenie (choć nie jestem do końca obiektywny, bo widziałem Priest z KK juz kilka razy) nie mogło lepiej sie stać. Faulkner jest od KK młodszy, technicznie lepszy, w dodatku wkłada całe serce w te koncerty a jako równowaga klasycznego duetu w Priest jest Tipton, który ma permanentnego rogala na twarzy, coś sie zaczęlo dziać, jest swieża krew, emocje, nawet Halford nawija jak tajska ku..a. I o to chodzi, to jest rock'n'roll a nie kworum posepnych starców. Nie moge sie już doczekać. Pozdrawiam.

_________________
Let me see ya fuckin' cigarette's lighter


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2011, o 13:12 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Etanol napisał(a):
Cytuj:
btw akurat Satriani razem z Vaiem to chyba moi najbardziej znielubieni gitarzyści, nie znoszę facetów, taki w sumie synonim bezguścia

Tak, teraz każdy będzie swoje mądrości przeplatał. The Extermist to genialna płyta, nie wiem jak gitarowo bo nie interesuje mnie to szczególnie, ale melodie są przepiękne, czasem zmiany tempa, każdy kawałek to inna historia. Surfing With the Alien też daje radę. Chropowate, surowe brzmienie w połączeniu z takimi kompozycjami, które jak na ten czas nie były jakimiś perłami w dyskografii Satrianiego ale można słuchać je z przyjemnością.

http://www.youtube.com/watch?v=SxTyK2sl5Oc Summer Song

Fajnie jęczeć na tych niby speców od gitarowego onanizmu, że ich numery nie mają duszy, że nie czują czaczy w robieniu riffów...

Po prostu nie trawię jego gry, to chyba nie jest zbyt trudne do zrozumienia, co :wink: ? Miliard razy bardziej wolę np Gambale, czy z bardziej rockowych Gilberta albo Michaela Lee Firkinsa (jedno z odkryć życia, świetny jest) .


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 cze 2011, o 12:57 
Offline
Green Manalishi

Dołączył(a): 24 maja 2005, o 15:14
Posty: 336
Lokalizacja: Kraków/Limanowa
dobry wybór, poodbaja mi sie solowki grane przez richiego!

_________________
jeśli nie ma rozwiązania to nie ma problemu...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 cze 2011, o 23:25 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
leather_rebel napisał(a):
Gitara elektryczna jest o tyle ciekawym instrumentem, że nawet gra powoli może stwarzać problemy. A to dlatego, że nie wystarczy zagrac czysto. Dochodzą akcenty wibrata, mniejsze większe, itp. itd. Żeby zagrac dobrą solówke trzeba zestawić wszystko we właściwych proporcjach. Do tego dochodzi równiez brzmienie. Jest cały tabun wymiataczy, którzy przyprawiają o ból głowy. Kolejna grupa to Ci którzy niespecjalnie brylują techniką, ale grają fajne melodie. Są też tacy, którzy potrafią to połączyć. Ale żaden z tych gitarzystów nie ma 100% nagranych rewelacyjnych solówek. Każdy z tych liczących się ma ich kilka, kilkanaście. Nie skreślam Satrianiego. Fakt, że jakoś tak się złożyło, że Satriani w latach 90tych przebił sie do świadomości młodych gitarzystów amatorów i nie tylko, jako pierwszy z tych co grają instrumentalnie. Pamietam, że każdy, kto szarpał jakies druty jego nazwisko znał. Potem był Vai. Obydwoje budzą skrajne emocje. Widziałem obu na żywo. To są zajebiści profesjonaliści. I maja całą masę zajebistych zagrywek, riffów i solówek, jak równiez takich, które mi sie nie podobają. Obydwoje potrafią z zespołami stworzyc fantastyczny klimat na koncercie i zabrzmieć tak, że krew mocniej uderza. Na koncercie Vaia wiele lat temu w Warszawie był Borysewicz i kilku innych polskich gitarzystów. Wszyscy mowili, ze wpadli na chwilę i tego typu debilne teksty dumnych gwiazdorów. Tyle, ze kopara opadła i zostali do końca. Z drugiej strony KK, czy Glenn zawsze walili byki na koncertach, upraszczali sobie solówki w delikatny sposób, po prostu są to muzycy, których wyobraznia muzyczna i kompozytorska sięga o wiele dalej (szczególnie Glenn) niż ich techniczne mozliwości. Ale nie przeszkadza mi to, bo melodie, riffy, które stworzyli są absolutnie klasyczne. Dlatego nawiasem mówiąc cieszę się, że jest Ritchie, bo gość gra technicznie bezbłednie i przede wszystkim równo. Mając za plecami Scotta, który wiadomo, że mógłby grac klasyki Priest jedną reką i samą piętą oraz nadal niezawodnego rytmicznie Iana mamy okazje jeszcze raz zobaczyc w pełni naoliwioną heavy Priest maszynę. Wracając do gitarzystów wyobrazcie sobie taką sytuację: siada na waszej ulubionej kanapie w domu jeden z tych, których część z Was tak krytykuje za to i za tamto. Niech będzie to ten Vai czy Satriani. No i gra dla Was różne zagrywki. Swoje, innych gitarzystów. Założę się, że kupa w gaciach gwarantowana. A potem spojrzenie na ich twórczość pod innym kątem itd. Reasumując - bo temat dotyczy Ritchiego. Wiele krytycznych uwag padło pod kątem jego możliwości wpasowania się w zespół. Jednak nikt jeszcze z Was nie widział go na żywo. Proponuje nieco ochłonąć, przestac się tak emocjonować składem zespołu bo Priest z KK czy bez niego to nadal Priest. A w mojej prywatnej ocenie (choć nie jestem do końca obiektywny, bo widziałem Priest z KK juz kilka razy) nie mogło lepiej sie stać. Faulkner jest od KK młodszy, technicznie lepszy, w dodatku wkłada całe serce w te koncerty a jako równowaga klasycznego duetu w Priest jest Tipton, który ma permanentnego rogala na twarzy, coś sie zaczęlo dziać, jest swieża krew, emocje, nawet Halford nawija jak tajska ku..a. I o to chodzi, to jest rock'n'roll a nie kworum posepnych starców. Nie moge sie już doczekać. Pozdrawiam.


nie zgodze sie, ze richie jest technicznie lepszy od downinga...przede wszystkim zacznijmy od tego, ze nie slyszelismy w grze richiego nic poza kostkowaniem w pentatonice a to stanowczo za malo na to co prezentowal KK...slyszalem juz pare sol z painkillera w wykonaniu richiego i powiem szczerze, ze nie jest najlepiej...o ile w blood red skies prezentuje sie poprawnie to tutaj lezy na kolanach i nie wie specjalnie jak sie pozbierac...
co do wyobrazni muzycznej glenna i jego technice to chyba jednak glenn jest w stanie zagrac wszystko co chce...baptizm of fire? poza tym jesli chodzi o koncerty to panowie z Priest zwykle utrudniaja solowki...wystarczy porownac np. rapid fire z BS z Live Meltdown, electric eye kiedys i dzis, freewheel kiedys i dzis itd itp...

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 cze 2011, o 23:40 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Leży na kolanach i nie wie specjalnie, jak się pozbierać? Daj spokój, człowieku, przecież od początku oczywiste było, że chłopak nie będzie grał wszystkiego 1:1 jak Kaka. Poza tym, to właśnie Glennio momentami leży i kwiczy - w Painkillerze na którymś koncercie było wręcz groteskowo - niedbale zagrane solo Glenna z syfami w co drugim dźwięku, a potem nagle różnica poziomów przy solówce Richiego. Nic do Ciebie nie mam, ale przesadzasz czasem z fanbojowaniem KK'a i Glenna (szczególnie).

no i chyba logiczne, że jak od 20 lat KK grał z grubsza to samo solo, to teraz niektórzy nie będą wiedzieli, co się dzieje, ale ja bynajmniej nie uważam innego podejścia Richiego za minus

Co ma tak naprawdę KK do zaoferowania poza feelingiem (największy plus i to, co odróżnia go od młodych gitarzystów - potrafi grać z zajebistym jajem, ale ja bym tego do techniki nie zaliczał), z grubsza czystym kostkowaniem (powiedzmy), jakimś tam sweepingiem i machaniem wajchą? Przecież to są rzeczy do powtórzenia przez gościa grającego 2-3 lata na gitarze, jeśli się przez ten czas nie opieprzał. To samo w przypadku Glenna i nie wyjeżdżaj z wstępem do solo z Painkillera, bo jak pokazują koncerty, Glenn sam chyba nie do końca wie, jak to zagrał.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 cze 2011, o 23:53 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
magister napisał(a):
Leży na kolanach i nie wie specjalnie, jak się pozbierać? Daj spokój, człowieku, przecież od początku oczywiste było, że chłopak nie będzie grał wszystkiego 1:1 jak Kaka. Poza tym, to właśnie Glennio momentami leży i kwiczy - w Painkillerze na którymś koncercie było wręcz groteskowo - niedbale zagrane solo Glenna z syfami w co drugim dźwięku, a potem nagle różnica poziomów przy solówce Richiego. Nic do Ciebie nie mam, ale przesadzasz czasem z fanbojowaniem KK'a i Glenna (szczególnie).

no i chyba logiczne, że jak od 20 lat KK grał z grubsza to samo solo, to teraz niektórzy nie będą wiedzieli, co się dzieje, ale ja bynajmniej nie uważam innego podejścia Richiego za minus


nie gra bo nie potrafi, jakos prostszych solowek KK nie zmienia dziwne nie? nie slyszalem z ostatnich koncertow jakiegos slabego sola glenna z PK, moze mnie oswiecisz? poza tym to co robi glenn w swojej partii Painkillera z technicznego punktu widzenia jest 3 razy trudniejsze od pentatonik richiego...nie mam nic do richiego, uwazam ze jest bardzo dobrym wyborem zespolu ale nie przesadzajmy, ze jest lepszy od KK zwlaszcza, ze w zadnym utworze jaki slyszalem na ktorym gral richie nie bylo zagrywek, ktore zblizalyby sie technicznie do tego co zrobil KK np. na albumie Paikiller

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 cze 2011, o 00:00 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Prostszych solówek nie zmienia, bo są wystarczająco proste, żeby się ich nauczyć w 5 minut i die hard fani będą zadowoleni, jeśli zagra to jak w oryginale. Nikomu by się nie chciało wkuwać tych szybszych przebiegów KK'a. Konsekwentne obustronne kostkowanie wymaga zdecydowanie większej dyscypliny i wprawy, niż te dzikie tremolo pickingi z Painkillera albo jakieś legata z tegoż. Gram parę lat i sam widzę po sobie, co mi jest łatwiej zrobić, a co trudniej.

http://www.youtube.com/watch?v=6egHMhHTYcM solo z PK zagrane wręcz dramatycznie słabo, proszę bardzo


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 cze 2011, o 00:06 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
magister napisał(a):
Prostszych solówek nie zmienia, bo są wystarczająco proste, żeby się ich nauczyć w 5 minut i die hard fani będą zadowoleni, jeśli zagra to jak w oryginale. Nikomu by się nie chciało wkuwać tych szybszych przebiegów KK'a. Konsekwentne obustronne kostkowanie wymaga zdecydowanie większej dyscypliny i wprawy, niż te dzikie tremolo pickingi z Painkillera albo jakieś legata z tegoż. Gram parę lat i sam widzę po sobie, co mi jest łatwiej zrobić, a co trudniej.

http://www.youtube.com/watch?v=6egHMhHTYcM solo z PK zagrane wręcz dramatycznie słabo, proszę bardzo


przede wszystkim to nagranie jest fatalnej jakosci to po pierwsze, po drugie ewidentnie slychac, ze glenn ma jakies problemy techniczne (naglosnienie, moze sprzet)...
gdzie sa te dzikie tremolo pickingi albo legata w wykonaniu downinga na painkillerze? downing i legato...prosze Cie...moze gdzies przez chwile w okolicach turbo i to tyle...

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 cze 2011, o 00:07 
Offline
Stained Class King
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 mar 2008, o 13:54
Posty: 5847
Mówię o solówce Glenna mistrzu :wink: . Nawiązywałem do "poza tym to co robi glenn w swojej partii Painkillera z technicznego punktu widzenia jest 3 razy trudniejsze od pentatonik richiego" . Nie jest. Do powtórzenia może być trudniejsze/bardziej czasochłonne, bo Glenn sam nie do końca wie, jak niektóre rzeczy tam zagrał i wyłapywanie, a potem kopiowanie tych wszystkich syfów zahaczałoby o masochizm. Natomiast czysto technicznie nie jest i mówię to z czystym sercem.

NIE, nie ma lepszego duetu gitarowego dla JP niż Glenn i KK.
TAK, ich partie są do powtórzenia przez gitarzystę o raptem paroletnim stażu, o ile się nie lenił przez ten czas i chce mu się wkuwać nieczysto zagrane przebiegi KK'a/Glenna.

Nie twierdzę, że ktoś zagrałby równie zajebiste solo w Judas Rising, co KK na RitE. Próbuję jedynie zakomunikować, że to wszystko czysto technicznie jest do ogarnięcia przez niemal każdego obecnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 cze 2011, o 00:21 
Offline
Johnny B.Goode
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 sie 2007, o 18:30
Posty: 2889
Lokalizacja: Łódź
gdzieś tam wyłowiłem, że znowu wywalasz z tym Gambale :D taka anegdota; zwykle puszczam łomot z kompa, teraz matka się dorwała bo jest net heh i mówi że puści "coś normalnego" to mi puszcza jakieś przdąkanki "chuj wie kogo" i się tym zachwyca. Mówię jej że jej te beztreściwe brzdęki skutecznie obrzydzę. Puściłem Gambale :D - Przecież to jest asłuchalne, już lepiej włącz tą panterę czy jak to się tam nazywa - odpowiedziała :lol: :lol: :lol:

_________________
mroczne dźwięki słyszę
mroczne dźwięki rżną mą ciszę


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL