Judas Priest - Defenders Of The Faith

Polskie Forum Dyskusyjne
Teraz jest 28 cze 2017, o 00:36

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 12:47 
Offline
Forum Gooroo
Forum Gooroo
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2003, o 14:31
Posty: 120
Lokalizacja: Pszczyna
chciałbym, żebyście opisali swoje pierwsze kontakty z muzyka Judas Priest! Moje pierwsze doznania były bardzo intensywne :) Zacząłem od ostrych klimatów. A miałem dopiero 10 lat. To był Painkiller. Wydawało mi sie ze nie mozna nagrac płyty ostrzejszej, bardziej finezyjnej, zwalajacej na kolana. Minelo 13 lat i dalej tak sadze :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 13:15 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2003, o 14:17
Posty: 511
Lokalizacja: Racibórz
A ja relatywnie póĽno zacząłem (16lat) od British Steel - powalił mnie Steeler, You don't have to be old to be wise i Breaking the law. Od tej płyty zacząłem przygodę z JP. A było to w 1986.
A jeszcze jedno. Nagrała mi ten album z LP na kasetę (na stronę B) "na siłę" koleżanka, gdyż ja zamówiłem u niej przegranie GENESIS na MC a ona mi mówiła, że właśnie JP to jest czad właściwy a nie mogła odmówic sobie nagrania tego albumu na stronę B kasety.
I nagrała to w systemie DBX (pamietacie, w Technics'ie był taki system) i podbił sygnał i bas. Powaliło mnie na kolana.........

_________________
Keep the faith!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 15:29 
Offline
Bloodsucker

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 13:01
Posty: 539
Pózno??HAHAHAHAH.
Ja po raz pierwszy trafiłem na Judas Priest gdzieś w 1996 roku w reklamówce jakiejś rockowej składanki na niemieckiej telewizji gdzie był fragment teledysku Turbo Lover.Po obejrzeniu tego fragment wyciągnołem 1 wniosek JUDAS PRIEST to błazny(w owym czasie zespół Death był dla mnie bogiem).Pamiętam jak w 1998 roku była metalmania i na 2 tygodnie przed imprezą przyszedł kumpel z zapytaniem czy jadę?Ja go oczywiście wyśmiałem(pamiętam że prócz Judasa grała tam śmietanka Death Metalu:Vader,Cannibal Corpse itp.).
W 1999 r. 6 miesięcy po premierze Death "The Sound of Perseverance" gdy ten album wpadł w moje ręce,jeden kawałek z tej płyty zwrócił szczególnie moją uwagę (wiadomo o czym mowa).Po przesłuchaniu go stwierdziłem iż musze usłyszeć orginał wykonany przez "błaznów" z Judas Priest.Poszedłem do kumpla który był starym wyjadaczem i poprosiłem aby mi puścił Painkillera.
Powiem krótko to była śmierć w butach.
Jeden kawałek trwający 6 minut zburzył cały mój światopogląd muzyczny.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 15:48 
Offline
Evening Star
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 kwi 2003, o 13:49
Posty: 98
Lokalizacja: Polonia Maior
Ja rozpocząłem moją Priestmanię w 1984 roku - byłem wtedy zagorzałym fanem Scorpions (proszę nie wyśmiewajcie się, to były inne czasy i daleko im jeszcze było do okropieństw typu Wind of Change). Pewnego dnia wpadłem do kumpla z ogólniaka i ten powiedział mi że nagrał z radia na szpuli (na słynnym magnetofonie ZK-120) świetną nową płytę metalową. Jak powiedział że chodzi o JP (DOTF rzecz jasna) to coś mi się tam skojarzyło że jest taki zespół ale żadnych ich utworów wtedy jeszcze nie słyszałem (wiadomo jak było - żadnych płyt w sklepach, ogólny syf itd.). No więc sobie puściliśmy tę płytę - pamiętam że miałem mieszane uczucia i po pierwszym przesłuchaniu nie padłem na kolana, za bardzo jeszcze byłem zafascynowany melodyjnym rockiem Skorpionów, właściwie jedynie "Jawbreaker'a" uznałem za zajebisty numer. Fascynacja przyszłą trochę póĽniej - już jednak po tym pierwszym, "dziewiczym" przesłuchaniu stwierdziłem że to wyjątkowy zespół, grający inaczej niż Ironi, Saxon czy Scorpionsi - że są bardzo "klasyczni". Nie można tego było od razu nie zauważyć!

_________________
In Metal We Trust!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 16:11 
Offline
Machine Man
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2003, o 17:35
Posty: 2361
Lokalizacja: Radomsko/Łódź
Ale tak jak ja to chyba nikt nie zacząl słuchać judasów. :D Moja przygoada zaczęła się chyba w 2000 roku latem :P:P:P i nie był to album Priest ale Tribute to Judas Priest vol. II i był to odjazd totalny(wcześniej słuchałem głownie Deep Purple i Led Zeppelin). A pierwszym LP judasów była Stainedd Class, potem Point Of Entry, Hell Bent For Leather i tak na prawdę najbardziej spodobał mi się Hell Bent... i ten album tak mnie zakręcił, że zacząłem kupować pozostałe. Jednak do tej pory najbardziej podoba mi się Painkiller to jest najlepszy album Priest i wątpie aby Priest nagrało lepszy album. :twisted:

_________________
Priest... live!
:twisted: 17.06.2008 - Ostrava (CZ) - CEZ Arena :twisted:
:twisted: 26.02.2009 - Berlin (GER) - Max Schmelling Halle :twisted:
:twisted: 28.06.2011 - Praga (CZ) - O2 Arena :twisted:
:twisted: 10.08.2011 - KATOWICE (PL) - SPODEK :twisted:
:twisted: 14.04.2012 - KATOWICE (PL) - SPODEK :twisted:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 kwi 2003, o 17:52 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 17:02
Posty: 570
Lokalizacja: Katowice
Mojego pierwszego zetknięcia nie pamiętam dokładnie, bo mój brat był fanem hard'n'heavy - w szczególności lubił KISS - ale oprócz nich słuchał całego przekroju ówczesnych topowych metalowych grup. Tak więc mając 5, 6 lat juz układały mi sie w głowie niejedne riff'y. Póżniej trochę wypadłem z obiegu muzyki i mając 10,11 lat - gdy pojawiły się juz pierwsze piraty (zresztą tak naprawde nie pamiętam kiedy sie pojawiły) w roku 1987 albo 1988 kupiłem sobie kasetę ACCEPT - Metal Heart i JUDAS PRIEST Unleashed In The East. Do dzis pamiętam jakie wrażenie zrobił na mnie Exciter i druga super melodyjna solówka. Zreszta to była pierwsza sołówka, której się nauczyłem na jakimś zdezelowanym pudle. Wiem, tez, że gdzieś się przewijał Ram It Down, bo wtedy oryginalnie wyszedł i ktos go miał, a potem poleciały inne stare płyty Judas. Co ciekawe Judas zawsze grał trochę inaczej, wtedy raczej instyktownie stwierdzałem, że są lepsi niz Maiden, czy AC/DC, dzis trochę inaczej do tego podchodzę, ale wtedy tak było. No i było fajnie...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 kwi 2003, o 07:50 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2003, o 14:17
Posty: 511
Lokalizacja: Racibórz
Cłopaki!!!!
Te historie są ZARYPISTE!!!!!
Mazzy!
One powinny trafić na stronę "www". Czekamy na dalsze historie z cyklu "first contact". Froszka!!! Dawaj. TipTon!!!!!!
Każdy przecież miał ten pierwszy raz:)))))

_________________
Keep the faith!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 kwi 2003, o 08:46 
Offline
Heart Of A Lion
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2003, o 08:19
Posty: 1110
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Był rok 1985. Czasy komuny.W sklepach nic, a w TV i radiu tylko Sośnicka, Fąckowiak, Wodecki itp. itd. Ja jestem w tym czasie na etapie Limahla i Kajagogo. Któregoś dnia bedąc u kolegi w domu dorwałam płytę (winyl of course) Accept - Metal Heart. Puściliśmy i ....i już widziałam ,że zostałam zarażona "metalem". Przegrałam ją sobie na kasetę (którą mam do dzisiaj) i słuchałam i słuchałam i ....itd. Potem zaczęłam słuchać praktycznie wszystkiego co można było usłyszeć, a co było metalem. I tak nastąpił rok 1986. Pewnego razu leżąc w łóżku i trzymając przy uchu radiomagnetofon firmy Grundig usłyszałam, że w nocnej audycji prezentowane będą dwa zespoły Testament i Judas Priest. Przygotowałam "sprzęt" i rozpoczęłam nagrywanie.Pierwszy był Testament. A potem spiker zapowiedział : " A teraz z płyty Priest Live - JUDAS PRIEST " i się zaczęło a ja? Ja umarłam!!!Nie wierzę w miłość od pierwszego wejżenia, ale od pierwszego słyszenia tak!!! Tak właśnie stało się ze mną i tak trwa do dzisiaj choć minęło już lat 17

_________________
Teściowa do Dominiki: " Nie słuchaj ich, to są diabły


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 kwi 2003, o 10:12 
Offline
Don't Go

Dołączył(a): 25 kwi 2003, o 11:19
Posty: 4
Lokalizacja: Gdynia
Pamiętam, byl to 1991 rok.Mialem wtedy 11 lat i dostalem od rodzicow jakieś tam pieniądze.Wówczas był u mnie na dzielnicy taki malutki sklepik z kasetami.Pamietam,że najpierw kupilem sobie papierosy a za to co mi zostalo postanowilem ,ze kupie sobie kasete.Traf chcial, ze wybor padł
na Painkiller....z prozaicznego powodu.Spodobala mi sie okladka kasety.
Wrocilem do domu i włączylem.Uslyszalem Painkiller, Night Crawler, Between the hammer.........i umarlem. :twisted:

_________________
Beyond the realms of death..........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 kwi 2003, o 10:34 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
Mialem 8 lat, byl rok 1984. Na urodziny do mnie zwalilo sie pol klatki kumpli + jedna laska :mrgreen: kazdy cos przyniosl, wtedy bylem fanolem Lady Pank - to byl moj ulubiony zespol, wszystkie teksty znalem na pamiec. Pamietam, ze w prezencie od najlepszego kumpla dostalem plakaty....ze 20 powiedzmy i jakies tam duperele, wtedy jesli ktos z was pamieta plakat to bylo cos, towar przeznaczony do handlu, zawsze deficytowy. W owych latach moj pokoj zdobili przede wszystkim Beatlesi i Lady Pank. Posrod posterow, ktore mialem przyjemnosc otrzymac byl i Judas Priest...plakat z epoki British Steel wraz z opisowka z tylu...Wyglad Priest i to co bylo napisane na odwrocie powalilo mnie co najmniej na kolana...jak dla mnie (osmio latka) to byla inna bajka...Ci goscie wygladali jak Supermeni, jednoczesnie tak jakos groznie...agresja i zlo bilo od nich na kilometr...dla mnie niezwykle w owym czasie religijnego czlonka spoleczenstwa bylo to cos fascynujacego i innego. Do tego Halford wygladajacy najgrozniej z nich wszystkich, wydawalo mi sie wtedy ze leszczy pokroju Panasewicza zjada na sniadanie. To byla potega. Pomimo, ze wsrod plakatow ktore otrzymalem byl tez poster Ironow to nie zrobil on na mnie takiego wrazenia. Jakos tak po wakacjach, bedac wciaz pod ogromnym wplywem plakatu Priest pozyczylem od kumpla ich kasete (nagrana na niesmiertelnej stilonce) to bylo Defenders of the Faith. Stanal przede mna zupelnie nowy wymiar muzyki. Nie potrafilem pojac jak mozna tak szybko grac i spiewac. To bylo jak dotyk zla :twisted: Kolejne dwa lata jakos minely mi raczej bez muzyki, ocknalem sie dopiero kiedy w Videotece Szewczyka zapowiedzial on Turbo Lover...i znow mnie porazilo. Od tamtej pory moje serce bije w rytmie Priest i tak juz pozostanie.

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 kwi 2003, o 10:58 
Wracając do mojej historii, muzyki zaczalem sluchac dzieki mojemu bratu (teraz ma 37 lat), był rok 1987, brat mial mnostwo winyli. I to one pierwsze przyciagnely moja uwage, rockowe i metalowe okladki płyt gramofonowych działały bogato na moją dziecięcą wtedy wyobraĽnię. Głównie to były polskie płyty, o zagranicznych mozna było pomarzyc. Turbo, TSA, Perfect, Kombi, chyba wszystko co wtedy wychodziło. Kurde, jaki to był ceremoniał, przekładanie tych płyt, wyciąganie, czyszczenie specjalna gabka, zmienianie tandetnych polskich igieł do adapterów. Niesamowicie to wspominam. Trzeba wspomniec, że robiłem to wszystko pod nieobecnosc brata, nie bylo wolno mi tego wszystkiego ruszac :)
btw. pamietam jak brat (jako fan TSA) mial koszulke, na której jakimis dziwnymi metodami (kalka czy cos...) wlasnorecznie wymalowal charakterystyczne logo grupy. Co za czasy!

No a potem były wspaniałe kasety! Tanie i wreszcie dostepne. Pamietam jak brat potrafil kupic od razu np. cala dyskografie Led Zeppelin, bo predzej mogl posluchac tylko u kolegi lub co najwyzej pozyczyc na pare dni. No i to wlasnie wtedy (rok 1990 lub 1991) wpadła mi w oko kasetka z fantastyczna okladka. Judas Priest - Painkiller. Operacja "szok i przerazenie" hehe... wczesniej to mi sie wydawalo, ze AC/DC - "the Razor's Edge" to ostra płyta. No cóż młody byłem i głupi...
Totalna fascynacja. Ostre wokale i szaleńcze solówki kojarzyły mi sie z tym motocyklem na okładce. Słucham jej często od ponad 10 lat. I się wogóle nie nudzi! Słuchałem jej pewnie z kilkaset razy (boje sie powiedziec, że więcej :)) .
Ale co dziwne nie skłoniło mnie to wtedy do szukania innych płyt Judasów. To mi wystarczało.
Potem szukałem już coraz ostrzejszej muzyki: thrash, death.
Kolejną płytą Judas była ... Jugulator. I naprawde ta płyta sklonila mnie do zainteresowania sie pozostałymi plytami Priest. No i jeszcze koncert na Metalmanii 98! Imponowało mi że takie "stare dziadki" graja tak ostro i metalowo. Na coś takiego by się Iron Maiden w życiu nie odważyło...

Z demolką nie łączą mnie już żadne przyjemne wspomnienia.... Howgh!


mazzy


Góra
  
 
PostNapisane: 5 maja 2003, o 20:02 
mazzy napisał(a):
chciałbym, żebyście opisali swoje pierwsze kontakty z muzyka Judas Priest!


Działo się to AD 1991. Byłem już wówczas fanem hard rocka i metalu, ale zwykłego, niezbyt extremalnego. Zobaczywszy clip do Painkillera po prostu się wystraszyłem: muzyki, image'u a przedewszystkiem Roba.

Ale nie wyłączyłem kłamczucha (czyt. telewizora), ani nie zmieniłem na inną stację ... Za drugim razem poszło lepiej, a następne spędzilismy już w pełnej przyjaĽni :)

Słuchanie Judas Priest jest jak picie czystego spirytusu ...


Góra
  
 
PostNapisane: 5 maja 2003, o 20:08 
Offline
Rocka Rolla
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 maja 2003, o 19:50
Posty: 201
Anonymous napisał(a):
Słuchanie Judas Priest jest jak picie czystego spirytusu ...


to pisałem ja, Crusader


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 maja 2003, o 22:01 
Wasze historie są naprawde fantastyczne; ja zaczęłam słuchać Judasów dość niedawno, jakiś rok temu. Wcześniej ( zresztą teraz też) słuchałam death, trash, black metalu. Któregoś pięknego dnia miałam przyjemność zobaczyć teledysk "Breaking the law", Roba siędzącego w samochodzie i pana strażnika grającego na "gitarze". Strasznie mi się to spodobało i już tak zostało.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 maja 2003, o 23:20 
Offline
Evening Star
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2003, o 21:46
Posty: 85
Lokalizacja: Radom
:twisted: A Ja zaczalem od Ram It Down... tzn. najpierw posluchalem dwoch kawlkow u kumpla - Breaking The Law i Grinder... wzielo mnie, kupilem sobie Ram It Down i juz do dzis JP jest u mnie na 2 miejscu ulubionych grup.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 6 maja 2003, o 07:43 
Tu fischap.
faktycznie Ram it Down tez wałkowałem "póĽny ogólniak" i pierwsze lata studiów. Cała pierwsza strona LP wymiata. Może jest troszku elektroniczna, ale riffy sa zarypiste. Do teraz jak słyszę Chucka Berriego, który spiewa Johnny Be Good'a to ciary mnie biorą - dzięki Judasom...


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 6 maja 2003, o 21:23 
Offline
Evening Star
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwi 2003, o 21:46
Posty: 85
Lokalizacja: Radom
Dla mnie na tej plycie jest 50% zajebistych kawalkow i 50% slabiutkich.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 6 maja 2003, o 23:36 
Offline
Bloodsucker
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2003, o 14:17
Posty: 511
Lokalizacja: Racibórz
powiem 70 % dobrych...
II strona LP to dwa odjazdy...blood red sky...i johny be good..dodaj I stronę masz 70%

_________________
Keep the faith!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 7 maja 2003, o 08:04 
Offline
Bloodsucker

Dołączył(a): 22 kwi 2003, o 13:01
Posty: 539
fishcap napisał(a):
powiem 70 % dobrych...
II strona LP to dwa odjazdy...blood red sky...i johny be good..dodaj I stronę masz 70%


II strona to 3 odjazdy wyzej wymienione + I`m a Rocker czyli w sumie 80%


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 7 maja 2003, o 09:18 
Offline
Prisoner Of Your Eyes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 kwi 2003, o 13:05
Posty: 2672
na tej plycie mogloby nie byc zadnego porzadnego kawalka, ale gdyby byly tylko te solowki i wokale to juz bylaby zajebista. Dla mnie Ram it Down to zajebista plyta, choc takie Love Zone i Love You to Death to zapelniacze.

_________________
Halford potrafi zaśpiewać wszystko, ten wokal tworzy historię, w tym głosie jest siła i melodia, lekkość i powaga, cały tragizm i wrażliwość świata tego, i wszyscy… Robert Plant, a nawet Bon Jovi.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]

Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 135 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL